poniedziałek, 30 września 2013

1. Kilka slów o mnie - nowy start.

Zacznę ode mnie. 





Ponad 20 lat mieszkania w mieście i nagła przeprowadzka na stałe do małego miasteczka, w którym wszyscy się znają to ciężki orzech do zgryzienia dla młodej osoby, z mnóstwem znajomych, tendencją do częstych imprez i wiecznie zakręconego życia.


Na początku przyjeżdżałam do pracy do tej małej miejscowości co jakiś krótki, określony czas, od około dwóch lat jest to już moje stałe miejsce pobytu.
Jak poradzić sobie z tak nagłą zmianą, monotonią i brakiem perspektyw bez porzucania dobrej pracy i powrotu do rodzinnych stron?

Miasteczko, o którym piszę jest "na końcu świata", bez samochodu wypad do miasta na większe zakupy, po ciuchy itd opcja jest tylko w weekendy i to nie wszystkie, ponieważ w większości i soboty wypadają mi w pracy. Wszyscy pracownicy, z którymi pracowałam przez ostatnie dwa lata rezygnowali dosyć szybko, mimo genialnych zarobków, nie wyobrażali sobie życia w tak małej miejscowości i tak daleko od ich znajomych, przyjaciół i rodzin.

Przez ostatnie dwa lata przez "moje" mieszkanie przewinęło się już wielu współpracowników i współlokatorów jednocześnie. Żaden z nich nie potrafił się dostosować do tej zmiany, każdy podkreślał rezygnację z pracy zmęczeniem psychicznym, fizycznym.

Ja wielokrotnie już miałam wątpliwości i marzyłam o spakowaniu się i powrocie do domu. Ale zdecydowałam się zbudować tutaj przynajmniej na jakiś czas swoje miejsce, odnaleźć sens tego co robię i postarać się o jak najbardziej pozytywne myślenie.

Ciągle te same twarze, ci sami ludzie, ta sama praca, sklepy, okolica, wszystko. Można oszaleć? Uwierzcie mi, można. 

Jednak moja upartość, uwielbienie dla wyzwań i mam nadzieję silna psychika namawiają mnie żeby nie poddawać się jak wszyscy, którzy podejmują pracę w tej wiosce.
A praca nie jest łatwa, jedna apteka w promieniu dziesiątek km to olbrzymia ilość ludzi (w 90% stałych klientów), mnóstwo odpowiedzialności, poświęcenia własnego czasu i konieczność zmotywowania się.
Żeby nie było - uwielbiam moją pracę i chyba to pozwala mi jeszcze jakoś przeżyć bez starych znajomych, imprez, wyjazdów, wycieczek, knajp, dyskotek itd itp.

O czym będę pisać na tym blogu? Nie, nie będzie to typowy dziennik bo mogłabym niemal kopiować i wklejać dzień po dniu to samo. Odnajdę sposób na samodoskonalenie się - wtedy gdy jest to szczególnie trudno dostępne.